Zastanawiasz się co zwiedzać w Tbilisi? Masz tylko kilka dni i chcesz wykorzystać je jak najlepiej? Poradzimy tobie, które atrakcje powinieneś odwiedzić w pierwszej kolejności, a z których możesz zrezygnować. Niestety atrakcje lansowane jako główne, największe i najpiękniejsze wcale nie są tymi najlepszymi. Jak to zwykle bywa, najciekawiej jest po drugiej stronie ulicy, na uboczu i za drzewami. Czytaj dalej Co robić w Tbilisi? 5 największych atrakcji w mieście
Wszystkie wpisy, których autorem jest Łukasz Szoszkiewicz
Wiza do Azerbejdżanu: krok po kroku
Azerbejdżan jest najbardziej niedostępnym państwem w Europie. Nie oczekujcie, że obalę ten mit, gdyż pokutuje on wśród backpackersów niebezpodstawnie. Tak, wiza do Azerbejdżanu wymaga sporo zachodu i jeszcze więcej pieniędzy. Polscy pośrednicy wołają 400 złotych – ze mną zaoszczędzicie nawet 150 zł! Czytaj dalej Wiza do Azerbejdżanu: krok po kroku
Kowale z Ałtaju, czyli skąd się wzięli Turcy?
Próbując odpowiedzieć na pytanie skąd się wzięli Azerowie, zostajemy postawieni przed pytaniem: skąd się wzięły ludy tureckie? Ludy tureckie (w odróżnieniu od Turków, którego to określenia używa się w odniesieniu do mieszkańców dzisiejszej Turcji) mają niejasne pochodzenie – na deskach dziejowego teatru pojawiają się dopiero w VI wieku jako „kowale z Ałtaju”, którzy specjalizowali się w metalurgii żelaza i dostarczali uzbrojenia dla zwierzchniego ludu Rouran (zwanych również Żuan Żanami; prawdopodobnie mongolskiego pochodzenia). Czytaj dalej Kowale z Ałtaju, czyli skąd się wzięli Turcy?
Qobustan, czyli gdzie jest kolebka Azerbejdżanu?
– A byłeś w Armenii? – policjant w futrzanej papasze odwrócił się i zmierzył mnie wzrokiem. Siedziałem na tylnym siedzeniu terenowej Toyoty, która robiła za radiowóz. Jeżdżąc autostopem po Zakaukaziu nie pierwszy raz załapałem się na podwózkę z policjantami.
– Eeeee… – zawiesiłem się myśląc nad odpowiedzią. – Byłem – odpowiedziałem zgodnie z prawdą łamiąc tym samym zasadę, którą mój host powtarzał mi jak mantra: „Nie przyznawaj się przed nikim, że byłeś w Armenii”. „A co jeśli się przyznam?”. „Nie wiem. Ale po prostu nie rób tego, okej?”
Czytaj dalej Qobustan, czyli gdzie jest kolebka Azerbejdżanu?
Baku – miasto spuszczone z łańcucha
Jak na warunki Kaukazu Południowego Baku jest prawdziwym molochem – liczy prawie trzy miliony ludzi, czyli tyle co Tbilisi i Erywań razem wzięte. Po ulicach suną białe Leksusy, hotelowa oferta rozpoczyna się od trzech gwiazdek, a Lonely Planet uznał stolicę Azerbejdżanu za jedną z dziesięciu najlepszych destynacji dla amatorów nocnego życia. Tak jak o gruzińskim Batumi mówi się, że będzie europejskim Las Vegas, tak o Baku można powiedzieć, że będzie jest europejskim Dubajem. Czytaj dalej Baku – miasto spuszczone z łańcucha
Azerbejdżan jak döner kebab
Azerbejdżan jest jak döner kebab – skrajając kolejne skrawki rzeczywistości co rusz odkrywamy, że do jej zrozumienia potrzeba jeszcze kilka obrotów na ruszcie. Jeszcze kilku dni, więcej pytań, głębszej refleksji. Po dwóch tygodniach w Krainie Ognia wciąż nie obróciłem mojego rusztu wystarczająco dużo razy, ale pewne fragmenty codziennego życia poddałem na tyle intensywnemu ogniu pytań, że ich lektura powinna zaspokoić Wasz apetyt. Czytaj dalej Azerbejdżan jak döner kebab
Kapuściński się mylił. Armenia u wrót imperium
W swoim reportażu „Imperium” Ryszard Kapuściński wieszczył po rozpadzie Związku Radzieckiego rozkład samej Republiki Rosyjskiej. Nic takiego się jednak nie stało – Władimir Putin twardą
ręką
trzyma w garści wszystkie narody pracujące na dobrobyt elit tytułowego Imperium. Jednakże narody, które zrzuciły kajdany ZSRR znajdują
się teraz w równie ważnym punkcie dziejowym, co dwadzieścia lat temu. Pod koniec listopada Gruzja, Mołdawia i Ukraina mają
parafować umowy stowarzyszeniowe
z innym imperium – Unią Europejską. Przed tym samym dylematem stoi również Armenia, która waha się pomiędzy dołączeniem do brukselskiego projektu, a moskiewskiej Unii Celnej. Co jeszcze zaprząta dzisiaj umysły ormiańskich elit politycznych? Czytaj dalej Kapuściński się mylił. Armenia u wrót imperium
Monastyry, czyli co można zobaczyć w Armenii
Jeżeli ktoś zapyta mnie, co interesującego widziałem w Armenii, odpowiem: „Monastyry”. Coś jeszcze? „Monastyry na skałach”. Coś jeszcze? „Monastyry w kanionach”. Coś jeszcze? „Monastyry w lasach”. Coś jeszcze? „No… jeszcze Ararat”. Po dwóch tygodniach w Armenii mam się wrażenie, że kiedy otworzę lodówkę bądź wyjrzę przez okno zobaczę nic innego jak monastyr. Średniowieczne, kamienne klasztory i kościoły są główną atrakcją turystyczną w Armenii, ale tak jak zwiedzanie greckich świątyń czy rzymskich ruin może się po jakimś czasie znudzić – monastyry nie znudzą się nigdy. Czytaj dalej Monastyry, czyli co można zobaczyć w Armenii
Erywań sztuką stoi. I to stoi dłużej od Rzymu!
Jak już wiecie, Ormianie są narodem wyjątkowo dumnym i lubią podkreślać swoją najstarszość, najświetniejszość i najpiękniejszość. Tak samo jest z Erywaniem – znajoma CouchSurferka, już na samym wstępie naszej znajomości oznajmiła, że mam przyjemność i niepowtarzalną okazję pomieszkiwać w mieście starszym od Rzymu! Co tam, że jeszcze na początku XX wieku Erywań był niewielkim miasteczkiem, wręcz prowincjonalnym – liczył ledwie 30 tysięcy mieszkańców. Najważniejszy jest fakt, że jest prawie trzy dekady starszy od Rzymu. O! Czytaj dalej Erywań sztuką stoi. I to stoi dłużej od Rzymu!
Armenia w pigułce
Armenia jest dzisiaj państwem niewielkim terytorialnie i równie niewiele znaczącym w globalnej geopolityce. Co prawda w dalszym ciągu znajduje się na Zakaukaziu, co czyni ten kraj ważnym graczem w rozgrywce Azja-Rosja-Europa, jednak to Gruzja z dostępem do Morza Czarnego, czy też Azerbejdżan ze złożami ropy na Morzu Kaspijskim są obecnie regionalnymi liderami. Niemniej Ormianie – naród wyjątkowo dumny i z bogatą historią – lubią podkreślać, jak przysłużyli się cywilizacji i jak niesprawiedliwie zostali za to potraktowani. Ale po kolei… Czytaj dalej Armenia w pigułce