Trudno opisać uczucie towarzyszące przekraczaniu granicy państwa, którego nie znajdziemy na mapach. Nie od dziś wiadomo, że zakazany owoc smakuje najlepiej, a te w Górskim Karabachu są wyjątkowo słodkie. Czytaj dalej Górski Karabach: Zakazany owoc smakuje najlepiej
Archiwa tagu: Polecamy
Iran: Kod Mahometa, czyli wszyscy jesteśmy muzułmanami
W podróży często jest tak, że to momenty i miejsca, po których się tego nie spodziewamy, najbardziej zapadają nam w pamięci – wszystko zależy od ludzi, jakich akurat spotkamy. Nie wiem czy dwudziestopięcioletni Karim, którego poznałem w Szirazie, zdawał sobie z tego sprawę, ale chcąc nie chcąc sprawił, że zwiedzanie Różowego Meczetu przerodziło się w niecodzienną podróż do źródeł judaizmu, chrześcijaństwa i islamu. Czytaj dalej Iran: Kod Mahometa, czyli wszyscy jesteśmy muzułmanami
Herbata i fajka wodna, czyli Iran według Jarmuscha
Dwudziestodwuletni Mohsen i Reza byli najlepszymi kolegami, którzy marzyli o wyjeździe z kraju i karierze muzyków rockowych w USA. W każdy piątkowy wieczoru wybierali się do ulubionej restauracji w centrum Szirazu, gdzie przy herbacie i fajce wodnej dyskutowali własne plany, choć zdawali sobie sprawę, że w ich ojczyźnie mogą trafić za kratki nawet za samo myślenie, zanim jeszcze jakiekolwiek punkty z tych planów zdołają zrealizować. Czytaj dalej Herbata i fajka wodna, czyli Iran według Jarmuscha
Iran: Chrześcijanin zawsze będzie obcy (historia rosyjskich imigrantów z 1927 r.)
Moją jasną karnację i aparat fotograficzny przewieszony przez ramię Irańczycy traktowali niczym zaproszenie do rozmowy: jedni pytali skąd jestem, inni, czy potrzebuję pomocy, niektórzy poprzestawali na krótkim hello i serdecznym uśmiechu. Pewnego popołudnia, kiedy wysiadałem z teherańskiego metra, podeszła do mnie starsza kobieta w pstrokatym hidżabie, ale zamiast muzułmańskiego salam czy angielskiego hello usłyszałem rosyjskie priviet, a następnie ad kuda? Czytaj dalej Iran: Chrześcijanin zawsze będzie obcy (historia rosyjskich imigrantów z 1927 r.)
Iran: Podwójne życie kinomana
Spacerując ulicą Enqelab w Teheranie zupełnym przypadkiem natrafiłem na wypożyczalnię filmów. Pomyślałem sobie, że w żadnym innym kraju prowadzenie wypożyczalni filmów nie jest tak ryzykowne jak w Iranie (no dobra, może poza Koreą Północną) – i wszedłem do środka, chcąc poznać narwańca, który niechybnie przyczynił się do tego, że irańskie szkraby biegają po podwórku bawiąc się w Transformersy, a nie „bij Amerykanina”. Czytaj dalej Iran: Podwójne życie kinomana
Majdan Niepodległości, czyli uporządkowana anarchia
Jeden z największych piewców pacyfizmu w XX wieku, indyjski przywódca Mahatma Gandhi, stwierdził kiedyś: „Idealnym ustrojem bez przemocy byłaby uporządkowana anarchia. Najlepiej zarządzane jest takie państwo, które zarządzane jest najmniej.” Świadomie czy nie, podobna myśl zdawała się przyświecać twórcom kijowskiego Majdanu – utworzyli własne mini-państwo, które przez ponad trzy miesiące skutecznie opierało się władzy. Jak wyglądała codzienność na Majdanie Niepodległości? Czytaj dalej Majdan Niepodległości, czyli uporządkowana anarchia
Kowale z Ałtaju, czyli skąd się wzięli Turcy?
Próbując odpowiedzieć na pytanie skąd się wzięli Azerowie, zostajemy postawieni przed pytaniem: skąd się wzięły ludy tureckie? Ludy tureckie (w odróżnieniu od Turków, którego to określenia używa się w odniesieniu do mieszkańców dzisiejszej Turcji) mają niejasne pochodzenie – na deskach dziejowego teatru pojawiają się dopiero w VI wieku jako „kowale z Ałtaju”, którzy specjalizowali się w metalurgii żelaza i dostarczali uzbrojenia dla zwierzchniego ludu Rouran (zwanych również Żuan Żanami; prawdopodobnie mongolskiego pochodzenia). Czytaj dalej Kowale z Ałtaju, czyli skąd się wzięli Turcy?
Baku – miasto spuszczone z łańcucha
Jak na warunki Kaukazu Południowego Baku jest prawdziwym molochem – liczy prawie trzy miliony ludzi, czyli tyle co Tbilisi i Erywań razem wzięte. Po ulicach suną białe Leksusy, hotelowa oferta rozpoczyna się od trzech gwiazdek, a Lonely Planet uznał stolicę Azerbejdżanu za jedną z dziesięciu najlepszych destynacji dla amatorów nocnego życia. Tak jak o gruzińskim Batumi mówi się, że będzie europejskim Las Vegas, tak o Baku można powiedzieć, że będzie jest europejskim Dubajem. Czytaj dalej Baku – miasto spuszczone z łańcucha
Azerbejdżan jak döner kebab
Azerbejdżan jest jak döner kebab – skrajając kolejne skrawki rzeczywistości co rusz odkrywamy, że do jej zrozumienia potrzeba jeszcze kilka obrotów na ruszcie. Jeszcze kilku dni, więcej pytań, głębszej refleksji. Po dwóch tygodniach w Krainie Ognia wciąż nie obróciłem mojego rusztu wystarczająco dużo razy, ale pewne fragmenty codziennego życia poddałem na tyle intensywnemu ogniu pytań, że ich lektura powinna zaspokoić Wasz apetyt. Czytaj dalej Azerbejdżan jak döner kebab
Armenia: Samotna włóczęga jest spoko, ale z kimś – bardziej spoko
W Erywaniu CouchSurfing działa wyjątkowo ułomnie – większość potencjalnych hostów okazuje się być podstawionymi agentami, którzy kierują ciebie do hostelu, proponując w pakiecie wycieczki do okolicznych atrakcji po zniżkowej cenie. Po części dlatego, a po części ze zmęczenia autostopowaniem do późnej nocy po przyjeździe do stolicy uruchomiłem w telefonie aplikację Hostelworld i wyszukałem miejsce o najwyższym ratingu. Jak się później okazało – był to strzał w dziesiątkę. Czytaj dalej Armenia: Samotna włóczęga jest spoko, ale z kimś – bardziej spoko