Alternatywny blog podróżniczy. Wnikliwe reportaże o Wschodzie, wyjazdy śladami legendarnych pisarzy, dużo street artu i kultury alternatywnej.

Miesiąc: Listopad 2013

Kapuściński się mylił. Armenia u wrót imperium

Kapuściński się mylił. Armenia u wrót imperium

W swoim reportażu „Imperium” Ryszard Kapuściński wieszczył‚ po rozpadzie Związku Radzieckiego rozkład samej Republiki Rosyjskiej. Nic takiego się™ jednak nie stało – Władimir Putin twardą… ręką… trzyma w garści wszystkie narody pracujące na dobrobyt elit tytułowego Imperium. Jednakże narody, które zrzuciły kajdany ZSRR znajdują… się™ […]

Monastyry, czyli co można zobaczyć w Armenii

Monastyry, czyli co można zobaczyć w Armenii

Jeżeli ktoś zapyta mnie, co interesującego widziałem w Armenii, odpowiem: „Monastyry”. Coś jeszcze? „Monastyry na skałach”. Coś jeszcze? „Monastyry w kanionach”. Coś jeszcze? „Monastyry w lasach”. Coś jeszcze? „No… jeszcze Ararat”. Po dwóch tygodniach w Armenii mam się wrażenie, że kiedy otworzę lodówkę bądź wyjrzę […]

Erywań sztuką stoi. I to stoi dłużej od Rzymu!

Erywań sztuką stoi. I to stoi dłużej od Rzymu!

Jak już wiecie, Ormianie są narodem wyjątkowo dumnym i lubią podkreślać swoją najstarszość, najświetniejszość i najpiękniejszość. Tak samo jest z Erywaniem – znajoma CouchSurferka, już na samym wstępie naszej znajomości oznajmiła, że mam przyjemność i niepowtarzalną okazję pomieszkiwać w mieście starszym od Rzymu! Co tam, że jeszcze na początku XX wieku Erywań był niewielkim miasteczkiem, wręcz prowincjonalnym – liczył ledwie 30 tysięcy mieszkańców. Najważniejszy jest fakt, że jest prawie trzy dekady starszy od Rzymu. O! (więcej…)

Armenia w pigułce

Armenia w pigułce

Armenia jest dzisiaj państwem niewielkim terytorialnie i równie niewiele znaczącym w globalnej geopolityce. Co prawda w dalszym ciągu znajduje się na Zakaukaziu, co czyni ten kraj ważnym graczem w rozgrywce Azja-Rosja-Europa, jednak to Gruzja z dostępem do Morza Czarnego, czy też Azerbejdżan ze złożami ropy […]

Armenia: Samotna włóczęga jest spoko, ale z kimś – bardziej spoko

Armenia: Samotna włóczęga jest spoko, ale z kimś – bardziej spoko

W Erywaniu CouchSurfing działa wyjątkowo ułomnie – większość potencjalnych hostów okazuje się być podstawionymi agentami, którzy kierują ciebie do hostelu, proponując w pakiecie wycieczki do okolicznych atrakcji po zniżkowej cenie. Po części dlatego, a po części ze zmęczenia autostopowaniem do późnej nocy po przyjeździe do […]

Armenia po raz pierwszy

Armenia po raz pierwszy

Miałem lecieć do Australii, a wylądowałem w Armenii. Jedyne co łączy te dwa kraje, to fakt, że ich nazwy zaczynają się na tę samą literę. Pod wszystkimi innymi względami dzieli je przepaść – geopolityczna, gospodarcza, społeczna i przyrodnicza. Podczas gdy Australijczycy spokojnie sobie egzystują na antypodach, Ormianie w przeciągu ostatnich stu lat doświadczyli ludobójstwa ze strony Turków, drugiej wojny światowej (walczyli w szeregach armii radzieckiej, z czego notabene są bardzo dumni), czasów komunizmu, a w latach 90. wojny z Azerbejdżanem o Górski Karabach. W efekcie granice między Armenią, a Turcją i Azerbejdżanem są zamknięte, a ta w Górskim Karabachu zaminowana i obstawiona snajperami. (więcej…)

Charków na kocią łapę (cz. 3)

Charków na kocią łapę (cz. 3)

Po pierwszym toaście „za znakomstwo” Żenia zapytał mnie: Znajesz Petlurę? Znaju! Znajesz Banderę? Znaju! Znajesz Szewczenkę? Znaju! Dopiero później dowiedziałem się, że Żenii nie chodziło wcale o piłkarza Andrija Szewczenkę, a narodowego wieszcza, który na imię miał Taras. Pora nadrobić zaległości…