Alternatywny blog podróżniczy. Wnikliwe reportaże o Wschodzie, wyjazdy śladami legendarnych pisarzy, dużo street artu i kultury alternatywnej.

Co mam wybrać, żeby mi na głowę nie kapało, czyli test namiotów

Co mam wybrać, żeby mi na głowę nie kapało, czyli test namiotów

Niskobudżetowa forma podróżowania, jaką jest backpacking, nierozerwalnie łączy się z namiotem. Choć w tanich krajach można sobie pozwolić na przemieszczanie się od hostelu do hostelu, o tyle w bardziej rozwiniętych (a co za tym z reguły idzie – droższych) państwach najlepszym rozwiązaniem jest własny dach nad głową. Jako że tego rodzaju sprzętu turystycznego na rynku nie brakuje, postanowiłem przyjrzeć się wybranym modelom i ułatwić wszystkim niezdecydowanym zakup własnego namiotu.

W teście mogły rywalizować tylko namioty turystyczne; sprzęt wyprawowy odrzuciłem z tego względu, iż wymaga on większych pieniędzy, a backpacker takich z reguły nie posiada. Ponadto nigdy nie było mi dane spać w takim namiocie, w związku z czym mój „test” były tylko powieleniem opinii znalezionych w Internecie. Jeżeli jednak chcecie zainwestować w porządny sprzęt, sprawdźcie opinie na forum Niezależnej Grupy Testingowej. Natomiast wszystkich niezorientowanych w temacie namiotów zachęcam do lektury artykułu poświęconego namiotom, które przybliży nieco znaczenie poszczególnych parametrów podawanych przez producentów.

Przyglądając się namiotom najwięcej miejsca poświęciłem własnemu Colemanowi Crestline 2L, którego zakupiłem w ubiegłym roku i do dzisiaj spędziłem w nim około trzydziestu nocy. To właśnie do niego przyrównałem dwa inne produkty: Fjord Nansen Lima II oraz Hannah Troll S, których zakup niegdyś rozważałem. Produkty wymienionych firm, choć nie należą do ścisłej czołówki (m.in. Marabut, Marmot) z pewnością wystarczą na większość wypraw w sezonie wiosenno-letnio-jesiennym. Podstawowymi kryteriami selekcji była cena (do 350 zł) i pojemność (namioty dwuosobowe).

Przechodząc do sedna – na początek kilka cech wspólnych. Wszystkie opisywane namioty posiadają konstrukcję igloo (obecnie najpopularniejszą),a także są dwupowłokowe (sypialnia + tropik). Z racji niskiej ceny, wszystkie testowane namioty posiadają stelaż wykonany z włókna szklanego, które jest dość ciężkie (15%-20% cięższe od jego aluminiowego odpowiednika) i nietrwałe. Oczywiście za około 100-150 zł można pokusić się o wymienienie stelaża z włókna szklanego na aluminiowy, który charakteryzuje się również większą trwałością.

Coleman Crestline 2L

Amerykańska firma Coleman jest stosunkowo mało rozpoznawalna w Polsce, jednak pozytywne opinie na zagranicznych forach skłoniły mnie w ubiegłym roku do kupna właśnie tego namiotu. Z rywalizującej trójki jest on najlżejszy (2,7 kg), a kilkadziesiąt gramów można dodatkowo zaoszczędzić wymieniając szpilki z metalowych na aluminiowe (szpilki stalowe ważą ok. 25 g, natomiast aluminiowe niecałe 15 g). Ewentualna wymiana stelaża z włókna szklanego na aluminiowy pozwoliłaby na zejście poniżej 2,5 kg, jednak wówczas nieznacznie przekroczylibyśmy barierę 350 zł.

Niepokojąca może wydawać się wodoodporność tropiku, która wynosi 2000 mm słupa wody (u rywali z FN i Hannah po 3000 mm), jednak według obecnych standardów materiał uważa się za całkowicie wodoodporny już przy wartości 1500 mm słupa wody. Tak się składa, że z moim Colemanem podróżowałem po Norwegii, gdzie zdarzały się kilkudniowe ulewy i mogę z całą odpowiedzialnością zapewnić, że wodoodporność jest wystarczająca.

Na pewno warty odnotowania jest fakt, iż producent wykorzystał do uszycia namiotu materiał ciężkopalny (jak bardzo ciężkopalny – nie sprawdzałem). Sporym udogodnieniem jest ponadto wycieraczka przyszyta do sypialni, na której można zostawić buty na noc bez obawy, że zmoczy je poranna rosa. Niestety wewnątrz samego namiotu producent poskąpił wszelkich wygód – uświadczymy tylko podwieszony pod sufitem haczyk na latarkę i jedną kieszeń na dokumenty.

Cały czas Colemana chwalę, nie oznacza to jednak, że jest on bez wad. Kupując namiot spotkałem się z opiniami, że ma on dość cienką podłogę. Nie zraziłem się tym (w końcu zamierzałem w nim tylko spać, a nie urządzać elektro-imprezy), jednak jak pokazało doświadczenie solidna podłoga także się przydaje. Jak już wspomniałem, namiot przeszedł swój chrzest bojowy w Skandynawii, gdzie kilka razy był rozbijany na dość kamienistym podłożu i w jednym miejscu zauważyłem 2-3 cm rozcięcie. O dziwo taśma izolacyjna wystarczyła, abym zapomniał o usterce na resztę wyjazdu. Wiedząc z góry, że będziemy nocować na kamienistym terenie, warto zaopatrzyć się w płachtę budowlaną, która kosztuje grosze, a zapobiegnie znakomitej większości uszkodzeń (i nie tyczy się to tylko niniejszego Colemana, ale namiotów ogólnie).

Sporym minusem jest również mikroskopijny przedsionek (ledwie 60 cm w najszerszym miejscu), gdzie poza butami i małą butlą gazową nie włożymy wiele więcej. Na pocieszenie mogą dodać, że sypialnia jest dość obszerna (210x150x110 cm), tak że bez problemu wchodzą dwie dorosłe osoby z dużymi, 75-litrowymi, plecakami. Podobno (sam nie sprawdzałem) wyśpią się w nim nawet trzy osoby, aczkolwiek tak spędzona noc do najbardziej komfortowych z pewnością należała nie będzie.

EDIT [stan na czerwiec 2014 roku]: Po czterech latach intensywnego użytkowania oddaję swojego Colemana na złom, ale tylko z tego powodu, że stać mnie na nowy, lepszy (czyt. lżejszy) namiot, tym razem jednoosobówkę MSR Hubba. Przez kolejne lata przespałem w Colemanie Crestline 2L kolejnych 120-150 nocy – był rozbijany wszędzie i w różnych warunkach (na betonie, na żwirze, w górach, w błocie, raz się zdarzyło nawet, że na wysypisku śmieci – zdałem sobie sprawę dopiero rano) i niewielkie rozcięcie, które powstało podczas pierwszej wyprawy (2-3 cm) nigdy mi nie dokuczało, o dziwo ten plaster z izolacyjnej taśmy, który założyłem w 2010 roku trzymał aż przez cztery lata! Żadnych innych uszkodzeń podłogi nie zanotowałem. Z usterek, które się pojawiły przez ten czas to przy zapinaniu/rozpinaniu wejścia do namiotu materiał niekiedy wkręcał się w zamek i lekko się rozdarł (nie przeszkadza to w użytkowaniu), a stelaż zaczął się lekko rozwarstwiać na końcach od zahaczania/uderzania przy szybkim i niuważnym rozkładaniu w ulewach. Poza tym, tropik od wystawienia na słońce zmienił nieco fakturę w dotyku i mam wrażenie, że nie jest tak wodoodporny, jak na początku, ale generalnie daje radę. Namiot był testowany ponownie w Skandynawii, w USA i na Kaukazie (wiosną, latem i jesienią).

Hannah Troll S

Chyba najbardziej popularny dwuosobowy namiot turystyczny z tej półki cenowej. Dla wielu idealne połączenie ceny z jakością, a także wagi z funkcjonalnością. Ciężar – producent deklaruje 3 kg – jest porównywalny z Colemanem (po własnoręcznym zważeniu wyszło 3,1 kg). Dużą zaletą produktu Hannah jest jego przestronność – jeżeli dowierzać internetowym relacjom, zmieszczą się w nim nawet 4 osoby. Nie ulega jednak wątpliwości, że dla dwuosobowych wypraw Troll jest wystarczającym, a obszerna sypialnia (205x150x120 cm) pozwala przymknąć oko na bardzo mały przedsionek (65 cm w najszerszym miejscu). Z pozoru może wydawać się, że większą powierzchnię do spania uzyskamy w Colemanie, jednak 10 cm różnicy wysokości sprawi, że ścianki namiotu ułożą się pod większym kątem udostępniając nam tym samym dodatkową przestrzeń.

Produkt Hannah jest zdecydowanie najtańszy (już od 219 zł), w związku z czym można pokusić się o wymianę stelaża z włókna szklanego na aluminiowy i tym samym obniżyć wagę namiotu do ok. 2,8 kg. Mimo tego dość kosztownego upgrade’u powinniśmy nadal zamknąć się w 350 zł, a niewykluczone, że udałoby się zmieścić w cenie Fjorda Nansena Lima II (319 zł). Tym samym otrzymalibyśmy namiot wyjątkowo przestronny, z trwałym stelażem, a przy tym stosunkowo lekki (na poziomie Colemana).

Sporo osób narzeka na niską oddychalność namiotu, jednak trzeba być przygotowanym, że sięgając po produkty z tej półki cenowej, z pewnymi niedogodnościami trzeba się pogodzić. Pojedyncze osoby krytykowały również wykonanie szwów, które pruły się już przy pierwszym rozkładaniu. Niemniej uważam, że nie powinno to zaważyć na wyborze namiotu, gdyż Hannah uchodzi za solidną markę i ewentualne usterki należą raczej do odosobnionych przypadków.

Fjord Nansen Lima II

Choć produkt Fjorda Nansena z pozoru stoi na przegranej pozycji – jest najdroższy i cięższy chociażby od Colemana – warto nad nim poważnie się zastanowić. Dlaczego? Otóż dlatego, że w przeciwieństwie do konkurencji posiada stelaż zewnętrzny pozwalający na rozstawienie tropiku i sypialni łącznie (lub samego tropiku, a później podczepienia do niego sypialni). W ten sposób, rozstawiając namiot w deszczu unikniemy zamoczenia sypialni. Jeżeli wiemy, że w rejonach, w które się wybieramy, ulewy nie należą do rzadkości – warto rozważyć zakup Limy II.

Niestety namiot ma również wady – jest zdecydowanie mniejszy od swoich rywali (szerokość 130 cm przy 150 cm u konkurencji). Przedsionek, choć nieco większy niż w Colemanie (65 cm), wciąż nie daje nam zbyt dużego pola manewru przy umieszczaniu bagażu wewnątrz namiotu.

Jak widać – nie uświadczymy namiotu idealnego. Wybierając najlżejszy (Coleman) musimy zrezygnować z zewnętrznego stelaża (Fjord Nansen) i dodatkowej przestrzeni (Hannah). Dlatego też trudno stwierdzić, który z wymienionych produktów jest najlepszy – wybór zależy od tego, co przedstawia dla nas największą wartość – waga, wymiary sypialni czy wygoda w rozstawianiu. Ja zdecydowałem się na Colemana głównie ze względu na najniższą wagę i na razie tego wyboru nie żałuję. Żeby jeszcze posiadał on stelaż zewnętrzny i większy przedsionek…